Motywacja
Wrzesień 23, 2018
Nowe. Inne. Dobre dla mnie.
Grudzień 7, 2018

Próby i porażki

„Największym z błędów człowieka jest strach przed ich popełnianiem”

Chcesz zmiany w którymkolwiek z obszarów swojego życia. Podjęłaś decyzję. Wyznaczyłaś cel. Opracowałaś plan. Podjęłaś wyzwanie. Działasz, jesteś proaktywna, odważna, skoncentrowana. Dbasz o odpowiednio wysoki poziom swojej motywacji. Za drobne sukcesy na kolejnych etapach nagradzasz siebie. Jesteś pełna optymizmu. Idziesz do przodu. Nagle… Potknięcie. Podnosisz się, bo motywacja Ci w tym pomaga. Próbujesz kolejny raz. Potknięcie. Kolejne i kolejne. I co?… Przestajesz próbować? Czy działasz dalej? Zniechęcona, skonsternowana, zirytowana, zdemotywowana? Otoczenie mówi, „Daj sobie spokój”, „Po co się tak męczysz?”, „Skoro dwa razy nie wyszło to trzeci raz też nie wyjdzie”, „Odpuść sobie”. Co robisz?

Tylko od Ciebie zależy czy podejmiesz kolejną próbę. Tylko na Tobie spoczywa odpowiedzialność. Bo to jest Twoje życie i to Ty je kreujesz. To Ty decydujesz czy, po co i dlaczego robisz. To ty podejmujesz też decyzję czy zaprzestać prób czy iść dalej. To Ty sama tego chciałaś. Chciałaś (w czasie przeszłym) czy nadal chcesz? Bo jeśli nadal chcesz osiągnąć cel, dokonać zmiany, stanąć na szczycie i wznieść w górę ręce w geście zwycięstwa, to czy nie żal tego czasu i wysiłku, który dotychczas włożyłaś?

Czas, wysiłek, energia, zasoby finansowe, praca, wyrzeczenia to tylko przykładowy wkład w osiągnięcie Twojego celu. Pamiętaj, uznałaś, że cel jest wart osiągnięcia. Że CHCESZ go osiągnąć. Więc… zdecyduj sama. Idziesz dalej czy zaprzestajesz starań? Celowo nie mówię: „Poddajesz się?”. Dlatego, że możesz być dumna z siebie i zadowolona. Zaszłaś dalej niż inni. Być może Ci nawet tego zazdroszczą, choć się do tego nie przyznają. Dlaczego? Ponieważ PODJĘŁAŚ PRÓBĘ. Spróbowałaś. Podejmowanie prób wiąże się z ponoszeniem pewnych kosztów – czasowych, energetycznych, emocjonalnych, psychicznych, … Dałaś radę. Dałaś z siebie wszystko. Szłaś zgodnie z planem. No, prawie. Coś nie wyszło? Nie udało się? Próbowałaś dalej. Możesz być z siebie dumna. Możesz nawet czuć się spełniona. Bo próbowałaś. Potknęłaś się. Stoisz teraz na rozdrożu. Próbować dalej do skutku czy sobie odpuścić.

Większość z nas podobnie jak w przypadku zmiany, czuje naturalną obawę przed ponoszeniem porażek. Dlaczego? Bo wiąże się to z kosztami emocjonalnymi, spadkiem motywacji, być może spadkiem poczucia własnej wartości. Bo i w jednym i w drugim przypadku musimy opuścić strefę komfortu osobistego, wystawić się na „strzał”, poczuć się w pewnym sensie bezbronni. Jeśli jesteś w 100% przekonana do czegoś, robisz coś, działasz, koncentrujesz się na pozytywach, przyjmując porażki jako naturalną część procesu dojścia do celu, osiągnięcia sukcesu. Wkalkulowałaś to w swój plan działania.

Ludzie sukcesu (pojmowanego w różnych sferach życia, niekoniecznie w biznesie) często podkreślają, że gdyby nie zdarzyły im się porażki, nie osiągnęliby swojego wymarzonego celu. W czym tkwi sedno? W ich podejściu do podejmowanych prób i przydarzających się porażek. W ich osobistej definicji „próby” i „porażki” oraz w wewnętrznej, indywidualnej definicji „sukcesu”.

Próba. Czy sama w sobie kojarzy Ci się negatywnie? Czy budzi w Tobie lęk? Obawę? Niepokój? A może podekscytowanie? Może chęć działania? Jak definiujesz „próbę”? Czym dla Ciebie jest? Pomyśl, zastanów się, zapisz, narysuj, zrób kolaż, … Przywołaj jak najwięcej sytuacji ze swojego życia, w których podjęłaś próbę. Jak się wtedy czułaś? O czym myślałaś? Jaka była Twoja motywacja? Skąd wypływała – z wnętrza czy ktoś Cię dopingował, wspierał, dodawał energii i zapału? Daj sobie na to chwilę.

Próba i porażka. Czy to pojęcia tożsame dla Ciebie? Przywołaj jedną sytuację ze swojego życia, kiedy podjęłaś próbę, poniosłaś ryzyko i poniosłaś porażkę. Jak się wtedy czułaś? Gdzie wtedy byłaś? Kto z Tobą był? Jaki ta sytuacja miała finał? Jak się wtedy czułaś? O czym myślałaś? Jaka była Twoja motywacja?

Niepowodzenie. Błąd. Porażka. Potknięcie. Upadek. Przegrana. Klęska. Masakra.

Jakie emocje wywołują w Tobie te słowa? Jakie skojarzenia? Jakie obrazy pojawiają Ci się przed oczami, kiedy je słyszysz? Czy dodają energii do działania? Motywują? Czy słyszysz te słowa wypowiadane przez kogoś z Twoich bliskich? Rodziców? Kogoś z otoczenia? Czy to Twój wewnętrzny głos? Pomyśl o tym. Na spokojnie. To ważne. Być może sama sabotujesz swoje próby osiągnięcia celu, a być może robi to ktoś „życzliwy” z Twojego otoczenia. Taki wieczny negatywista, narzekający, bojący się przyznać przed samym sobą, że brak mu odwagi podjąć jakiekolwiek działanie. Jeśli znajdziesz wśród znajomych lub rodziny kogoś, kto ma na Ciebie taki wpływ, że „zaraża” Cię swoją bezradnością i niechęcią do proaktywnego zachowania – porozmawiaj z nim, dowiedz się, co sprawiło, że taki jest. Może okazać się, że kiedyś podjął duże ryzyko, podjął próbę, poniósł porażkę i nie potrafił sobie z nią poradzić, więc stał się „wiecznie asekurującym się narzekaczem”. Zaciekaw się tym. Zastanów. Zaakceptuj to, że każdy człowiek ma własną historię życia, własną biografię błędów, działań, niepodjętych wyzwań i czuje się z tym bardziej lub mniej komfortowo. Albo to akceptuje, albo temu zaprzecza albo od tego ucieka. Jak to jest z Tobą?

Błąd czy porażka? Jak nazwać to, co Ci „nie wyszło”? To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Większości z nas „próba” kojarzy się pozytywnie, a „porażka” – negatywnie. Może zatem pomyśleć o nazwaniu porażki na swój własny użytek po prostu „nieudaną próbą”? Może wymyślisz swoją własną nazwę? Czy to nie byłoby kreatywne i odkrywcze?

Czy to czego doświadczam to porażka? Może to prostu błąd wynikający ze złej oceny czy rozpoznania sytuacji nie dostosowania swojego planu działania? „Nawet jeżeli po drodze wiele razy upadniesz, to dopóki wstaniesz i będziesz szła dalej to nie poniosłaś porażki”. Zgadzasz się z tym?

Czy można popełniać błędy? Oczywiście. Błędów nie popełnia jedynie ten, kto nie próbuje. Kto nie działa, kto nie jest aktywny. Kto ma obawy i nie potrafi lub nie chce ich przezwyciężać.

Czy warto popełniać błędy? Jasne. Najważniejsze, żeby wyciągnąć z nich wnioski. Masz szansę wtedy na zmodyfikowanie, zmianę swojego planu działania. Czy nawet na przeramowanie, przedefiniowanie celu. podjęcie nieudanej próby daje Ci szansę na wypróbowanie różnych, alternatywnych sposobów działania. Bo jak nie drzwiami, to może oknem? Myślałaś o tym kiedyś w ten sposób?

Czy przyznawać się do błędów? Pewnie. To ważne, aby móc i umieć przyznać się, zwłaszcza przed samą sobą, że coś nam nie wyszło. Możesz nawet mieć poczucie pewnej straty, że mimo tylu wysiłków nie udało Ci się. Ok. Pozwól sobie na ten chwilowy smutek, pochyl się nad tą emocją, przeżyj ją… i ruszaj dalej. Potrafisz to zrobić. Potrafisz na nowo wzbudzić w sobie motywację. Bo przecież nadal CHCESZ osiągnąć cel. Ponieważ chwilowa „niemoc” jest tylko chwilowa, prawda?

„Dam radę. A jak nie dam? Dam radę. A jak upadnę? To się podniosę.

A jak się nie podniosę? To sobie poleżę.”

Czy nieudana próba oznacza przegraną? To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Pomyśl. Kiedy dziecko uczy się nowej czynności np. chodzenia, czy zaprzestaje po pierwszej, drugiej czy nawet trzeciej nieudanej próbie? Oczywiście, że nie. Czy przestaje po dziesiątej nieudanej próbie? Nie. Bo dziecko czuje i wie, że nieudana próba pozwala dotrzeć do upragnionego celu, którym jest samodzielne chodzenie. Bo jest to naturalna kolej rzeczy. Bo każda nieudana próba czegoś je uczy. Bo każda nieudana próba tak naprawdę jest szansą. Kolejną szansą na wypróbowanie innej metody, innego sposobu, innej techniki. Aż do skutku. Aż osiągnie sukces. Aż pójdzie samo w świat, eksplorować go, uczyć się nowych niesamowitych rzeczy. Tak dla dorosłych oczywistych i „przyziemnych”. Dla dziecka wszystko jest nowe, ciekawe, ale i czasem trudne. Jednak się nie poddaje. Czasem jest marudne, czasem się zdenerwuje, zirytuje, rozpłacze, ale nie ustaje w staraniach. Co by było, gdyby dziecko po trzeciej nieudanej próbie nauki chodzenia „powiedziało” – „Nie, to bez sensu. Ja się tego nigdy nie nauczę”. Wiem, paradoksalny obrazek. Ale załóżmy taki scenariusz. Dziecko poddaje się i siedzi. Koniec. Kropka. Jak wtedy by się rozwijało? Jak wyglądałoby jego życie? Jakie miałoby szanse na samodzielność, niezależność, naukę, zabawę?

Często jest tak, że nieudana próba tylko w NASZYCH oczach rośnie do rozmiarów katastrofy atomowej. Tylko nam się wydaje, jak wielka niesprawiedliwość nas spotkała, że mimo podjęcia wyzwania i próby nie osiągnęliśmy celu. Nierzadko nawet mamy pretensje do losu, świata, innych ludzi. Dlaczego? To TYLKO jedna nieudana próba. Możesz podjąć kolejną. Wydałaś przy tym wszystkie swoje oszczędności? Zamiast zadawać sobie pytanie: „Dlaczego mnie to spotkało?”, mówić „To już koniec”, zapytaj siebie „Czego z tej sytuacji się nauczyłam? Co wyniosłam? Jak mogę uniknąć tego typu kosztów w przyszłości? Jak mogę pozyskać nowe środki pieniężne na podjęcie kolejne próby?”. Zacznij szukać MOŻLIWOŚCI, a nie PRZESZKÓD, czy usprawiedliwień dla swojej porażki. Skoncentruj się na tym co możesz w tej sytuacji zrobić i jak to przekuć na sukces. Wiem, pewnie powiesz, łatwo mówić, trudniej zrobić. Masz do tego prawo. Masz prawo użalać się nad sobą. Masz prawo negować to, co teraz czytasz. Masz prawo się ze mną nie zgadzać. Masz prawo także zastanowić się nad tym. Masz prawo do zmiany zdania, opinii. Masz prawo trzymać się kurczowo swojej wizji świata. Masz prawo do obwiniania innych. Masz prawo do obwiniania siebie za to, co Cię spotyka. Tylko po co tracić czas? Masz także prawo do czerpania z życia tego, co piękne, dobre, jasne, co Tobie służy. Więc może warto się choćby nad tym zastanowić. Czy nie zastanawia Cię, że mężczyźni często szybciej niż kobiety „otrzepują się” i „wstają z kolan” po nieudanej próbie? Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Są jak roboty? Nie czują? mają więcej siły, odwagi, skłonności do podejmowania ryzyko, testosteronu? Może. Może po prostu koncentrują się maksymalnie na zadaniu – osiągnięciu celu i na to przeznaczają całą swoją energię, a nie na „biadolenie” nad sobą? Pomyśl o tym. Ile znasz w swoim otoczeniu mężczyzn i kobiet, którzy przekuwają porażki na sukces? Jak oni to robią? Co robią? Może warto ich w tym naśladować? Przyjrzyj się temu. Porozmawiaj z nimi. Może okazać się, że porażki w ich mniemaniu to nie kolejne przegrane, ale szanse.

Czym porażka jest dla Ciebie? Czy oznacza to, że przegrałaś? Nie. Tylko OD CIEBIE ZALEŻY jak definiujesz oraz jak podchodzisz do tego, co Ci się na co dzień w życiu przydarza. Czy to szansa, czy zagrożenie? Czy błąd, czy po prostu nieudana próba? Czy zawali Ci się świat, czy spojrzysz na to, co Ci się przydarza trochę z większego dystansu? Czy przy każdej nieudanej próbie będziesz mieć przed oczami przykład dziecka, które uczy się chodzić? Czy będziesz mieć przed oczami ludzi sukcesu, którzy stracili kilka razy fortunę, by teraz być szczęśliwymi milionerami lub zostali rodzicami po piątej próbie in-vitro.

Osobiście uważam, że im więcej porażek, tym lepiej. Bo to oznacza, że tym więcej było prób. A im więcej prób, tym szybciej mogę dojść do celu. Jeśli podejmuję dużo prób, oznacza to, że jestem wewnętrznie przekonana, że mój cel jest wart tych wszystkich kosztów.

Czy można uniknąć porażek? Nie, nie można ich uniknąć. Mało tego. Nawet nie powinno się ich unikać, bo to ograniczy nasze możliwości działania. Więc śmiało.. idź, próbuj. A jak po drodze zdarzy się nieudana próba? Upadniesz? Powstań. Popraw koronę i idź dalej na drodze do swojego osobistego sukcesu. Dasz radę. Wierzę w Ciebie. Wierzę, że Ci się uda. Mocno Ci kibicuję.

Jeśli potrzebujesz motywacji, wsparcia, inspiracji we wprowadzaniu zmiany. Jestem tu. Zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Treść jest chroniona !!